środa, 22 czerwca 2011

Recenzja Dead Nation

Z pewnością pomyśleliście, że to kolejny badziew o zombiakach. Spokojnie, nie jest źle.
Gra to chodzony shooter z widokiem z góry, dostępny tylko w dystrybucji cyfrowej i tylko na PS3. Housemarque kazało Nam czekać 1,5 roku więc przyjrzyjmy się bliżej.

Zacznijmy od fabuły ponieważ do najgorszych nie należy. Wcielamy się w silnego Jack'a McReady lub zwinną Scarllet Blake. Nasz główny cel to dostarczyć ciało pacjenta zero (pierwszy nosiciel wirusa) do specjalnego labolatorium gdzie doktor z którym udało Nam się skontaktować jest bliski opracowania szczepionki. Problem polega na tym, że musimy dotrzeć na cmentarz, a gdy tego dokonamy... Zresztą co Wam będę spoilerował, zagracie to się dowiecie.

Wyrzynki możemy dokonać w trzech trybach: kampanii dla pojedynczego gracza oraz kooperacji online jak i offline. Do dyspozycji mamy aż pięć poziomów trudności i każdy znajdzie odpowiedni dla swoich umiejętności. Ukończenie tego tytułu zajmie Nam kilka godzin, a koszenia zombi dokonamy na 10 planszach. Niestety są one zbyt mało zróżnicowane i za bardzo schematyczne. Odwiedzimy takie miejscówki jak cmentarz, szpitalny dach czy wesołe miasteczko w miejskim parku i tutaj kolejny minus – brak zamkniętych lokacji, takich jak wnętrza budynku.

Przejdźmy do samej rozgrywki. Każdy poziom jest podzielony kilkoma checkpoint'ami, za które robią sklepy z uzbrojeniem. A właśnie, broń. Strzelba, karabin maszynowy, ale i miotacz ognia wyrzutnia rakiet, krajalnica, która strzela zaostrzonymi tarczami oraz coś na kształt wielkiego paralizatora. Dodatkowe wyposażenie to flary, granaty, miny i koktajle Mołotova, a każdą broń można uczynić jeszcze bardziej śmircionośną poprzez zwiększenie szybkostrzelności, siły ognia, pojemności magazynka lub dokupienie celownika laserowego. Na każdej planszy możemy zebrać ekstra gotówkę i punkty, które poukrywane są w bagażnikach samochodów (przy okazji można je wysadzić razem z trupami dookoła) i w porozrzucanych skrzyniach. Do zbieractwa możemy zaliczyć także elementy pancerza. Wygląd zombi jest odpowiedni do miejsca, w którym się znajdujemy np. koło rozbitego autobusu drużyny koszykarskiej – koszykarzy, w wesołym miasteczku – clownów, w pobliżu szpitala – pacjentów.

Jako redaktor jestem zażenowany ponieważ nie wiem do czego porównać grafikę, ale ta stoi na naprawdę wysokim poziomie. Luki między poziomami są wypełnione komiksowymi przerywnikami rodem z gry Sucker Punch – InFamous. Efekty są wykonane z wielką dbałością o szczegóły i wielka kula ognia od wybuchającego auta zachwyca tak samo jak zmienna pogoda (deszcz i śnieg). Mroczniejszy klimat wzmacnia dynamicznie zmieniająca się muzyka. Wręcz idealnie odwzorowany każdy strzał, wybuch, krzyk, wrzask, po prostu majstersztyk!

Czy gra jest warta polecenia i swojej ceny? Zdecydowanie tak! Jak za 47 złociszy polskich dostajemy tytuł zapewniający wielkie pokłady funu zarówno dla jednej i dwóch osób.

Ocena Huberta: 4 – super

Plusy:
-komiksowe przerywniki
-dbałość o szczegóły
-udźwiękowienie

Minusy:
-brak zamkniętych lokacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz